RSS
 

W głowie „gwiździ”, „piździ”, hula wiatr.. Weno, gdzie jesteś..?

17 mar

Zniknęła gdzieś i jej nie ma, a zawsze była, na wyciągnięcie ręki, ot tak. Potrzebuję? Jest! W ułamku sekundy! Działanie Instant. Północ, a jest potrzeba? Spoko! Po pijaku ze dwa razy? Bardzo chętnie, a nawet i lepiej niż na trzeźwo. No, ale teraz jej nie ma.. Gdzie jesteś, Weno?..

Mam taką pustkę w głowie, że mam obawy, czy nie zechcę sobie zrobić tipsów i blond przedłużeń do włosów. Nie mam w głowie tematu, o którym chciałbym napisać, a nawet, jeśli temat jest, to słowa nijak nie oddają tego, co chciałbym przekazać. Plączą się jedno z drugim, gmatwają wypowiedź, przekształcając ją w bezładną kupę słów nie do końca ze sobą powiązanych. Chyba za dużo się od was nasłuchałem, że potrafię i powinienem i to spowodowało, efekt odwrotny do zamierzonego. Zamiast poczuć sie pewniej, zacząłem tę pewność tracić. Niby Wisła to temat rzeka, niby mogę o niej gadać bardzo długo; i gadam długo, ale jeśli dochodzę do momentu, kiedy trzeba przeklikać moje spostrzeżenia na coś, co ma przypominać  notkę/ felieton, zamykają się łączenia, i nie ma chemii pomiędzy palcami, a klawiaturą. I w głowie pustka. I boję się tego stanu, bo bez ciętej riposty ciężko być mną… Musiałbym się zmienić, a tego nie chcę. Muszę się lepiej wysypiać, wtedy powinno być lepiej, tyle, że pracę mam taką, a nie inną i nie zawsze da się wyspać, a weekendu szkoda na spanie. I koło się zamyka. Człowiek pracuje, żeby żyć, a potem nie ma czasu na to życie; traci zdrowie zarabiając pieniądze, a potem traci pieniądze, żeby odzyskać zdrowie; mówi „Czas to pieniądz”, a potem wychodzi na to, że albo masz czas, albo pieniądze; całą młodość pracujemy, żeby zdobyć przyjaciół na całe życie, a potem kiedy wreszcie docieramy  do celu, przychodzi dorosłość i brutalnie jednym, precyzyjnym ruchem, odrywa nas od tych wszystkich, których sobie wyselekcjonowaliśmy. Dlaczego nikt nam nie daje regulaminu do przeczytania? Gdyby człowiek wiedział od razu, że w dorosłym życiu nie będzie miał tych ludzi na wyciągnięcie ręki, to by się zastanowił dwa razy, czy jest w ogóle sens w tym wszystkim. Może lepiej było być chujem/odludkiem i nie mieć przyjaciół.. Człowiek by nie cierpiał teraz, bo i nie miałby za kim tęsknić. No, ale nikt nam nie dał do przeczytania warunków umowy i wyszło jak wyszło: Wena ucieka, bo nie ma przy mnie tych moich ludzi, którzy stymulowali mnie do błyskawicznej reakcji na zadany słowny cios. Czuję się jak ktoś, kto przez przypadek trafił do klasy „spadochroniarzy”. Rzucam ripostę i czekam dwa dni na reakcję otoczenia. Leci sarkazm i tylko Kasia się łapie,  o co chodzi (bo to inteligentna bestia), a reszta patrzy na mnie jak stado owiec. Taka sytuacja rozleniwia. Człowiek przestaje myśleć kreatywnie, komórki odpowiedzialne za szybkość reakcji i kreatywność zostają wtrącone to więzienia za robienie sobie jaj z otoczenia.. I na końcu trzeba pisać notkę o tym, że się nie ma na nią pomysłu..

Walduś, Pawlak, Pytek.. Weźcie się przeprowadźcie do Irlandii..

 
1 komentarz

Napisane w kategorii MNM

 

…:::Rozkmina miesiąca:::…

17 lut

Jeśli coś działa, to po co to zmieniać? Jak jest dobrze, to po co psuć? Ludzie mają tendencję do próby polepszania, żeby nikt ich nie posądził, że stoją w miejscu, pozorują progres, żeby mieć podkładkę, na wypadek, jeśli ktoś zacząłby zadawać trudne i dociekliwe pytania. Jako, że ja mam to gdzieś, to pozostaję przy tym co działało 14 lat temu, 7 lat temu i dzisiaj też będzie działać. A mowa o Temacie notki :). Zwyczajowo temat brał się z piosenki, którą katowałem a danym momencie lub też z piosenki, którą chciałem nakreślić treść notki ( albo chociaż w którą stronę będzie to szło ). Działa to zajebiście, bo ktoś kto mnie zna i zna dużą ilość tych piosenek, już po temacie jest w stanie wyczuć, czy mnie coś wkurwia czy raczej bawi. No.. ale zdarza się też, że żadna piosenka nie nadaje się do tego i wtedy wierci mnie ten temat w brzuchu jak dobra sraka po kebabie. I wtedy z pomocą przychodzi.. Tadam tadam badum tsss.. :

 

ROZKMINA MIESIĄCA – pytania bez odpowiedzi, zagadnienia i aspekty ( pozdro dla ludwiczka  z przysposobienia obronnego), nad którymi trzeba się pochylić, chociaż nikt nie wie po co. ( przypomniałem sobie, że rozkmina musi być w kropeczkach napisana, bo to było takie EMO w chuj lansiarskie i o jaki ja jestem romantyk.. aż żałuję, że wtedy nie było sojowego latte bo pewnie bym je pił trzymając kubeczek dwiema/dwoma/obiema/obama [niepotrzebne skreślić] dłońmi/ręcoma/rękami [tu też] i patrzył chuj wie gdzie, byle by wyglądać na takiego och zamyślonego, nawet nie wiem czy bardziej, że „w chuj” czy może „o ja cie pierdole”. w każdym razie edycja tematu poszła.) ( i teraz tylko wycentrować o co mi chodzi i jedziemy.. kurwa gdzie tu w edycji schowali to centrowanie jebańce..człowiek coraz starszy i musi sie odnaleźć w tym kokpicie.. O jest! )

DLACZEGO Z WIEKIEM TAK ŁATWO PRZYCHODZI NAM REZYGNOWANIE Z TEGO CO NAM SPRAWIA PRZYJEMNOŚĆ I CZY TO OZNACZA, ŻE REZYGNUJEMY Z SAMYCH SIEBIE?

(MAM TĘĘĘ MOOOOOCCCC….)/ TO SIĘ WYTNIE :)/

No właśnie? ktoś odpowie? no, to na razie i czekam na odpowiedź..

.

.

HA! Żartowałem, kurwa!

No ale dlaczego? Pamiętam, chociaż z wiekiem pamięć szwankuje, że w dawnych czasach widywaliśmy się praktycznie codziennie, każdy wiedział o każdym wszystko (nawet to czego nie powinien). Lubiłem to bardzo. Przeklinaliśmy tą jebaną ławkę dzień w dzień, a teraz bym z chłopakami chętnie posiedział i pozamulał ( chociaż z zamulaniem to nie miało wiele wspólnego). Z racji tego, ze rozjebało nas po świecie jak ahmeda po detonacji jest to niemożliwe, ale ubolewam nad tym, że już nawet nie utrzymujemy zbytniego kontaktu przez internet ( paranoja – niby miało to ułatwić komunikację, a wyszło na odwrót i ludzie się od siebie oddalają). A ja bym chętnie wyjebał FB i wrócił do GG ( 3825739 – kurwa jeszcze pamiętam :D) i popisał do nocy. Pamiętam też, jak przez mgłę, że czasem pogrywaliśmy w piłkę.. no dobra napierdalaliśmy od brzasku do nocy, wyjebane na śnieg, deszcz, zaćmienie, smog, meteoryty i zgromadzenia KODU ( haha wtedy jeszcze tego chujstwa nie było ).. Jedynie Lenny nam w pizde dawał ale to parę minut akurat na siku.. A teraz? Już nawet Pytek chyba nie gra.. Ja ważę tyle co kiedyś w pięciu razem z ławką :D ( mam tendencje do przekoloryzowywawwwyyywniewania nie? ) I chciałbym, ale po prostu mi się kurwa nie chce.. i płaczę w poduszkę średnio raz na tydzień, ale nic z tym nie robię.. odpuściłem.. nie wiem czemu. być może w moim małym móżdżku (<- jebać dyslektyków!) zakodowało się, że gram tylko ze swoimi albo wcale.. A chciałbym, bo wiem, że potrafię, jedynie ciało nie nadąża za głową..

Kolejna sprawa..Lubiłem kiedyś wyglądać, że tak się wyrażę, niekonwencjonalnie ( chodzący na dwóch nogach schab też się liczy, nie? )..Każdy z nas lubił.. Tomek farbował włosy na miedziano-złoty.. ja na ananasowy blond.. irokezy, wycinane wzorki, kolczyki frotki dodające +50 do bycia takim zbuntowanym emo i w ogóle laski patrzcie jakim uczuciowy, przytulcie najlepiej na gołe cycki :D:D ).. no i co?.. Kolczyk z Wargi, który tak kochałem.. wyjąłem już baaardzo dawno temu..i brakuje mi go, bo to był mój znak firmowy.. coś z czym czułem się super..i nie ma i już… jakiś czas temu wyjąłem tunele bo już się rozciągały w niebezpiecznym tempie.. mówię: 16mm to za dużo.. wyjmę na tydzień albo dwa.. zmaleją to i wsadzę mniejsze.. minął miesiąc.. dwa.. pół roku.. dziurki zarosły do początkowych 4-6mm.. kupiłem tunele.. ale nie włożyłem.. czemu? nie wiem.. może wyrosłem, może mam wrażenie, że ludzie na mnie traktują poważniej, a może za dużo tego już na ulicach i mi spowszedniało?..

Wiem jedno, z wiekiem odpuszczam coraz więcej tych małych cech charakteru/usposobienia/wyglądu, z których jestem zbudowany i tracę cząstka po cząstce to co dla mnie ważne w samym sobie i jeśli w to miejsce nie wstawię czegoś nowego, co będzie mnie cieszyć albo nie odwrócę tej tendencji, to dojdę do punktu gdzie już nie będzie MNM-a, tylko zwykły, przeciętny, szary Maciek..

 
1 komentarz

Napisane w kategorii MNM

 

I can feel my head falling of my neck.. I need something to keep going..

15 lip

Nie wiem dlaczego tak się dzieje, ale wraz z postępem cywilizacyjnym, spychamy muzykę na dalszy plan.. a przynajniej tak mi się wydaje.. Mając ..naście lat.. ledwie oswoiwszy sięz internetem, który był nagle dostępny na zawołanie 24 na dobę, łykaliśmy muzykę zza granicy jak pelikany.. Kaaza, bear share, emule.. polowanie z włączonym non-stop komputerem na kogoś, kto udostępni piosenkę, której nam brakowało do skompletowania całej płyty.. i to wyczekiwanie.. zaskoczy? będzie chociaż 20 kb/s?.. kurwa.. przy dobrych wiatrach za 3 dni ściągnie.. cicho! nie oddychaj, nie ruszaj myszką, nic nie używaj bo się zawiesi i znowu cały wysiłek pójdzie psu w dupę..ale potem!!..muzyka z winampa szła zawsze, nieważne czy dzień czy noc.. każdy miażdżył piosenki, robił przy nich zadanie, pisał notki na blogu ( ja mam tak do tej porym że nie napiszę notki bez muzyki, która czasem oddawała nastrój tego co pisałem ), gadał na gg, siedział z ziomkami..Muzyka otaczała nas w każdym możliwym miescu..
Mixtape’y, listy odtwarzania z nazwami, fast, power, slow, na smutek, na zerwanie, na zakochanie, na deszcz na słonce, impreza, kac itp itd.. nieważne, że czasem jakość była jakby ktoś przez ścianę nagrywał od sąsiada, a głośniki były wyparpane z lalek dla dzieci.. ważne że grało!!… a teraz?.. idealny dźwięk, mp3 już mało kto używa, bo są wydajniejsze formaty kodowania.. po co ściągać jedną piosenkę jak można przypierdolić całą dyskografię pomiędzy siku a myciem zębów.. i zapomnieć o niej, w ogóle nie słuchać, bo teraz już nikogo nie obchodzi, ze zajmuje 2,5 GB bo dysk twardy ma z terabajta i wykorzystany jest w 3%…kiedyś się kompresowało piosenki, zeby jak najlepiej brzmiała a jak najmniej ważyła.. naturalna selekcja.. ta jest lepsza.. ta do dupy.. wypierdalaj z dysku, bo trzeba zwolnić 30 Mb, zeby się komputer uruchomił..
..a wieczorami.. słuchawki na uszach.. zamkniete oczy.. i wyobrażałem sobie, że to ja gram w tym, zespole ..albo dorabiało się historię do każdego kawałka.. wyobraźnia działała na najwyższych obrotach, kiedy człowiek sobie marzył, że gra do tej piosenki w piłkę, albo jedzie gdzieś na rowerze i robi chuj wie jakie triki a laski krzyczą… teraz to nawet wyobraźnia jest wirtualna.. jak i to życie.. WIrtualne życie.. wydaje nam się, że żyjemy…a nasza własna wyobraźnia tak zajebista, obumiera i zanika.. Za gnoja chcąc se zwalić gruchę, człowiek był sobie w stanie wyobrazić, nie wiem, kurwa.. Girls allowed liżące się z destinys child, któe nagle mówią.. ej.. obróbmy mu kabana!!.. A teraz? teraz pewnie by to ktoś zrobił komputerowo.. albo im zapłacił, żeby to nagrały… swoja drogą.. sam bym się dołożył :D:D:D:D:D:D:D
Ale nie o tym…

Przyszła do mnie nowa płyta Blinka.. taaak.. jestem takim hipsterem, ze dalej kupuję płyty ulubionych zespołów, chociaż coraz mniej, bo i coraz mniej nagrywają..
Nie spieszyłem się z nią.. nie chciałem jej przesłuchiwać w biegu.. wrzuciłem płytę do auta.. akurat 45 minut w drodze do pracy..samemu w aucie..można się dać pochłonąć..
Wrażenia? Jak najbardziej pozytywne, chociaż nie od początku tak było.. widocznie Tom i jego mechaniczne dźwięki i jodłowania za bardzo wgryzły mi się w głowę i przez to czegoś mi brakowało… ale z czasem doszedłęm do wnosku, że może go i nie ma na tej płycie.. ale to i całe szczęście, bo muzyka jest, świeża, żywa, taka chrupiąca.. no i Matt z Alkaline trio, którego głos bardzo lubię, dał takiego nowego pozytywnego kopa.. śpiewa w starym stylu, nie przekombinowuje, dobrze gra na gitarze.. Cieszę się, że mam taki zespół, w który wpadłem bezgranicznie.. i że dalej grają i najważniejsze, że cieszy mnie ich muzyka.. dobrze, że nie poszli w granie do kotleta jak choćby green day.. Płyta fajnie zmiksowana.. dużo szybkiej radosnej muzyki.. jedne luźniejsze, inne trochę podostrzone.. jedna czy dwie ballady i dwie krótkie przejsciówki w stylu I want to fuck a dog in the ass albo grandpa :D:D..

No i tak ją miażdżę od dwóch tygodni i póki co nie mam dość..

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii MNM

 

California..

18 cze

… To tytuł nowej płyty Blink 182, która wychodzi za kilkanaście dni..wprawdzie nie ma z nimi Toma ( który wybrał ściganie Ufo) ale jest Matt z Alkaline Trio, który dobrze się wpasował póki co… Najważniejsze, że nie próbuje na siłę kopiować Toma.. I wielu ludzi mówi, że skoro Toma nie ma to to nie jest już Blink 182.. ale chciałem przypomnieć, że kiedyś też nie było Travisa na bębnach..był Scott..

California.. od zawsze chciałem tam pojechać.. zobaczyć gdzie i jak powstawał nurt muzyczny, w który wsiąkłem bezgranicznie..
Będąc jeszcze nastolatkiem , kładąc się do łóżka z Discmanem, w którym kręciły się płyty najlepszych zespołów grających ten rodzaj muzyki.. zamykałem oczy i próbowałem sobie wyobrazić jakie życie mają nastolatki w tym odległym zakątku świata..
..czy faktycznie spędzają popołudnia na graniu w zespołach, jeżdżeniu na desce/BMX/rolkach i słuchaniu coraz to nowszych kawałków do późnej nocy..
mieli to wszystko na wyciągnięcie ręki.. muzykę, koncerty..szczerze im zazdrościłem tego wszystkiego wychowując się w miejscu gdzie takiej muzyki nie słuchał prawie nikt..

Zachwycony jestem jak nasza ekipa prezentuje się na Euro.. pierwszy raz w moim kręcącym się wokół piłki nożnej życiu jestem świadkiem tak dobrze grającej reprezentacji Polski..
Nie boją się nikogo, grają na luzie.. Nawałka zaszczepił w nich to czego żadnej trener wcześniej nie potrafił ogarnąć..Jeśli nic się nie spierdoli to wróżę im 1/4 albo nawet 1/2 finału..

Piszę tę notke trochę na siłę.. zeby się rozruszać, bo pomimo że pomysłów w głowie dużo, to w momencie, gdy mam już dotykać klawiatury, jakiś wicher robi przeciąg we łbie i pozostaje pustka..
Także, będę kończył..

 
1 komentarz

Napisane w kategorii MNM

 

Angels and Airwaves – Kiss with a spell

19 mar

Przeprosiłem się z Angels & Airwaves, wprawdzie dalej jestem troche zły na Toma, ze po raz kolejny się wystawił na Blink 182.. ale to dalej Tom De Longe.. i jego muzyka.. a muzyka AvA jakoś od pierwszej ich piosenki nastraja mnie do refleksji..

Bo w życiu nie chodzi o to żeby się nachapać, zarobić na swój pogrzeb, przepracować 6/7 swojego życia, ignorując swoich bliskich i gadając jedynie przez facebooka, próbując jednocześnie zaimponować ludziom, wrzucając swoje nowe auto albo foto z chuj wie kąd..

Zrozumie to ten, który wczoraj się z kimś śmiał, a dzisiaj już po nim płacze.. Wszyscy mówią, brakuje czasu..nie ma kiedy.. błąd.. brakuje czasu, ale jedynie dla najbliższych, brakuje czasu dla przyjaciół z których nie ma  korzyści materialnej, bo lepiej wejść w dupe tym, którzy mogą  coś załatwić.. lepiej wypić z szefem włażąc mu głeboko w kiszkę stolcową, niż z kolegą, którego zna się całe życie..

 

całe szczęście że wypisałem się z tego rajdu już jakiś czas temu.. nie chce mi się biegać za lepszym autem, fajniejszą bluzką, czy znajomymi, którzy są wtedy kiedy jest im źle, a kiedy jest u nich dobrze, to mają mnie w dupie..

Od zawsze byłem inny.. i tak mi zostało do dzisiaj.. Mam wyjebane na to co myślą o mnie inni, nie próbuję się przypodobać zbierając lajki pod fotką nowego telefonu czy samochodu.. nie wstydzę się, skąd jestem, z kim się wychowałem, nigdy nie chciałem, żeby moi przyjaciele zachowywali się nie po swojemu przy kimś, żeby tylko dobre wrażenie sprawić..nigdy tez nie poświęcałem swoich starych znajomych dla nowych.. wychodzę z założenia, że to oni mieli/mają się dostosować do nas a nie my do nich.. nigdy nie udawałem kogoś innego.. Dlatego tak bardzo lubię Waldka.. bo pomimo tego, ze jesteśmy całkowicie z innych światów on nigdy się nie wstydził mnie, czy za mnie..miał wyjebane, co sobie jego ułożeni nowi znajomi pomyśą o mnie.. na żywioł, będzie co będzie..:)

 

Ten blog to kopalnia wiedzy.. o mnie, moich rozterkach miłosnych, problemach w domu, meczach, radości z rzeczy tak małych jak grill na działce..albo tak dużych jak śluby czy narodziny.. Do spółki z Waldkiem przeczytaliśmy tego bloga w całości tyle razy, że zawsze wyciągamy coś ciekawego z wydawałoby się wypowiedzi tak głupich czy rzuconych mimochodem..

 

Ostatnio gadaliśmy i Waldex wynalazł gdzieś pod jedną z notek z 2006 roku komentarz Pawlaka w którym było zawarte pytanie: ciekawe co będziemy robić za 10 lat.. zakładam, że gdyby mógł się teraz cofnąć do 2006 to dałby sobie w ryj za to pytanie i nie chciałby wiedzieć.. Źle zaczął się ten rok dla Pawła i Kasi..bardzo źle.. tragicznie.. życie mnie doświadczyło już wiele razy, ale w oblicz tego co się stało nogi ugięły się pode mną jak pod największą pizdą świata.. Jestem duży, raczej zaradny..ale czułem i dalej czuję się bezsilny.. nie mogę w żaden sposób pomóc jednej z najważniejszych osób w moim całym życiu chociaż bardzo bym tego chciał..

Mogę mieć jedynie nadzieję, że samo to, że jestem zawsze i o każdej porze dnia i nocy ci Pawełku jakoś pomaga..

Pisz, dzwoń, kupuj bilet, przylatujcie..

And Remember, Don’t Follow A Trend, Be An Individual..

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii MNM

 

Christmas by The Phone..

23 gru

.. Różnie wyglądały święta.. było metr śniegu i -30…było mało śniegu.. czasem w ogóle nie było śniegu.. No ale żeby było kurwa 14 stopni to już przesada..

Siedzę sobie w kuchni..( rozdarty pomiędzy robieniem śledzi w oleju, a pieczeniem pierników z Julką ) w tle leci playlista z Youtube, na której zawarte są piosenki, przy których dorastaliśmy, piosenki, które można powiedzieć rozsiewałem po najbliższych znajomych i tak poznawaliśmy pop punk z Ameryki… My, gówniarze mieszkający w postkomunistycznym blokowisku,  wychowani w dużej mierze przez boisko i samych siebie ( tak dużo spędzaliśmy ze sobą czasu ).. Słuchaliśmy czegoś całkiem innego niż ta hip hopowa bezbarwna papka z blokowisk.. I jak co roku o tej porze, przylatują wraz z zapachem tych wszystkich potraw wspomnienia Świąt Bożego Narodzenia, które może w moim domu nie zawsze były udane i szczęśliwe ( w przeważającej części takie nie były..), ale wspominam je bardzo dobrze z innego powodu..  Kiedy nie działo się dobrze, zawsze mogłem po kolacji iść do Tomka, czy Waldka do domu i poczuć tą magię…  U Waldka Święta zawsze były takie jak.. jak powinny być… cała rodzina przy jednym stole.. modlitwa.. kolędy..miło.. dostojnie..ciepło.. U Tomka raczej bywałem  było jakby mniej oficjalnie..tak bardziej po naszemu ( moze dlatego, że tej dostojnej atmosfery u mnie w domu nigdy nie było..)…Świętowaliśmy Boże Narodzenie po polsku.. czyli Pępkowe :) .. i też rodzinna atmosfera, tylko w innym wydaniu..Pan Romek w dwóch różnych skarpetkach dla jaj.. Śmiech..zabawa.. coś pięknego..

Kiedy byliśmy starsi to parę razy spotkaliśmy się już u mnie na skłądkowej Wigilii ( czyli każdy przyniósł coś z domu + wino od tomka)..by potem w dobrych humorach iśc na pasterkę..  Gdybym tylko miał możliwości.. to bym ich wszystkich zaprosił na Wiligię.. mógłbym siedzieć i 3 dni w kuchni i gotować samemu, zeby tylko wieczorem zobaczyć Pawlaka z fajkiem w ryju przed drzwiami.. tomka w białej koszuli i czarnym krawacie z flaszką w ręku .. Waldka w Garniaku.. Kurczaka, który wkurza się, że mówimy na nią kurczak.. i nacieszyć się nimi chociaż przez ten jeden dzień.. To są te dni kiedy tęskni mi się do nich bardziej niż zwykle.. Niestety.. pozostaje jedynie telefon/skype/messenger..

Słuchajcie.. Życzę Wam wszystkim, Zdrowych, Spokojnych, Ciepłych, Rodzinnych Świąta Bożego Narodzenia, Połamiemy się opłatkiem przez Skype :)

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii MNM

 

Eleventyseven – Nostalgiatopia

05 wrz

Są takie momenty w życiu, w których człowiek zastanawia się czy jest w miejscu, w którym powinien być, czy spędza czas tak jak powinien spędzać, czy ma w koło siebie ludzi, których powinien mieć..

Zazwyczaj dzieje się tak, gdy ma miejsce jakaś ważna uroczystość albo Święta

Albo Ślub..

Bardzo przeżywałem, że nie mając, pracy, oszczędności ani możliwości pożyczenia pieniędzy, nie pojechałem na Ślub Pawlaka i Kasi.. Chociaż bardziej przeżywałem chyba fakt, że nie uwzględnił mnie na żadnym zdjęciu z dzieciństwa, bo wesele to wesele, ale poczułem się jakby wstydził się, że mnie zna i wymazał mnie ze wspomnień z dzieciństwa..

Było mi głupio, dalej jest kiedy sobie o tym przypomnę.. Nie wiem, czy jestem, aż takim niewygodnym znajomym, że lepiej, żeby się nikt nie dowiedział o mnie? Nie pasuję do idealnego obrazka? No trudno, nie chowam urazy, szanuję decyzję, chociaż zdanie na ten temat mam i go nie zmienię..

Czy tęskni mi się do Polski? Pewnie, że tak.. Proste, że wolałbym mieszkać w Krakowie i mieć wszystkich pod ręką..  Niestety nie mam..

 I boli mnie to, że nie mam tu kogoś takiego jak Tomek, kto zawsze jest chętny do wyjścia na miasto, a propozycje, żeby się najebać nie mówi, „zgadamy się”, a „no kurwa nareszcie”. Tęskni mi się za nim w chuj, bo i śmieszą nas te same pojebane rzeczy, i  nawet szlajając się bez celu po osiedlu jakoś nie nudziłem się w jego towarzystwie.. Kaśka mówi, że brakuje jej cycków  do wyjścia na miasto na babski wieczór.. mi brakuje Tomka do bycia sobą tak na 100%..

Brakuje mi Pawlaka, który przychodził do mnie nawet, kiedy go już miałem serdecznie dość.. Nauczony, że zawsze ktoś u mnie siedział, a przeważnie był to on, cierpię teraz i tęskni mi się do niego, bo przydałby mi się tutaj Pawlak, którego nie trzeba prosić na kolanach, żeby raz dziennie przyszedł na kawę i pozawracał dupę, on po prostu przychodził i dobrze mi z tym było..

Źle mi bez Waldka, który nie był może tak zwariowany jak tamci dwaj (co nie znaczy, że był mruk czy ki chuj, bo też potrafił mnie rozpierdolić na kawałki), ale jako najbardziej uduchowiony wprowadzał w moje życie równowagę, spokój ( może poza momentami, kiedy dostawał w pizdę w PES-a i rzucał padem ). Z Waldkiem lubiłem i dalej lubię rozmawiać, bo choćbyśmy się nie widzieli w chuj czasu, to nie ma tego niezręcznego momentu, że o co zapytać..

A już najbardziej brakuje mi tutaj ich trzech, chciałbym ich mieć koło siebie i ciężko mi powstrzymać łzy, kiedy myślę sobie, że rozpierzchliśmy się po Świecie i tracimy swoje życia na gonienie za kasą, tak łatwo rezygnujemy z ludzi którzy byli/są dla nas ważni..

Boję się, że już nigdy nie będzie nam dane być takimi przyjaciółmi jak byliśmy, że staniemy się dla siebie obcy, bo ktoś ma więcej kasy i przez to ma innych znajomych, albo unika kontaktu, bo przy nowych znajomych może udawać kogoś innego.. Jest mi z tym źle, że moi  przyjaciele , na których zależy mi w życiu są tak daleko ode mnie i nie widzę możliwości, żeby się to zmieniło. .

Najedzony głodnego nie zrozumie.. Mnie też nie zrozumie ten, kto ma swoich przyjaciół na co dzień..

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii MNM

 
 

  • RSS