I’ve got another confession to make..
No jaja… właśnie dzwonił do mnie Wiernet – Waldemar…
Chwalił się, że gwoździa wbił w ścianę.. Jeezu.. jeśli tak mobilizująco działa zamąż….yyyy tzn wstąpienie w związek małżeński.. to co by się ze mną działo.. pewnie bym napisał jakiegoś poemata i został 4 wieszczem
:D… no ale nie o tym..
W ostatniej notce pisałem, że się ksiądz żeni.. no i się ożenił.. ceremonia była piękna.. wesele było zajebiste.. żarcie masakra wóda zawsze zimna ciasto pycha.. Pawlak się zachowywał tak jak go pamiętam z czasów kiedy siedzieliśmy całą grupą u mnie w domu a na stole były jedynie chipsy krakowskie, słoik ogórków, orange z kersiura i wóda z mety.. ciągną do picia jajcarny..
Tomkowi się opierdol należy.. ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło..
Smieszne.. pisałem w listopadzie o problemach sercowych kumpla… mija pół roku i jest powtórka z historii.. ta sama dziewczyna ta sama historia tylko kosmetyczne zmiany.. no a przed ślubem wypadliśmy w starej ekipie na rynek pożegnać waldka z zycia kawalerskiego ( w sumie to ja tez ju tak jakbym był żonaty no ale oficjalnie rzecz ujmującdalej kawaler
:D:D:D:D )…fajnie było wypić i się pobawić jak za dawnych czasów..
A co tam u mnie?
No nic w sumie.. mature zdałem po sześciu latach bezskutecznej walki o znalezienie motywacji do ukończenia szkoły.. ale nagle mnie tchnęło i standardowo.. nie chodziłem do szkoły i praktycznie sie nie uczyłem… a jako jedyny z tego liceum zdałem.. po prostu miałem rację że nie liczy sie papier ale to co kto ma w głowie
:)…
na studia nie wybieram się póki co, bo po pierwsze nie mam za co a po drugie nie mam za co
… tzn kierunki które mnie interesują wymagają albo zasobnego portfela albo dużej ilości wolnego czasu.. a ja takowych nie mam możliwości…
Chociaż nie ukrywam ze fajnie było by iśc w stronę skautingu/ managerki/ trenerki w piłce nożnej… ehh może kiedyś…
Drugiego kota mamy w domu… ma wdzięczne imie Bydlak… znany też pod ksywą Pytek ( z wiadomych zamiłowań Tomka do libacji i awantur po paru głębszych
).. oba imiona pasują bo niedość, że wielki i nie usiedzi w miejscu to jeszcze sie rozbija i szuka zaczepki
… bedna fiona bo naprawde nie ma przy nim życia.. no ale może sie jakoś dotrą..
Jula rośnie… i ona tez pracuje na ksywkę … w moim gronie zajomych jest znana pod pseudonimem Aparatka.. bo takie jaja jakie ona odstawia swoim zachowaniem.. mimiką.. i tekstami.. to nie słyszałem żeby jakieś dziecko tak dawało po jajach..
Charakter ma po mnie.. ( tzn. zamiłowanie do przytulania się i płaczu bez powodu ma po Kasi
:D:D ) … i nie wiem czy się cieszyć z tego czy nie bo taki pyskacz.. i takie ma pomysły.. i tak ściemnia.. że ktoś kto nie przebywał ze mną w młodości nabierze się na jej zagrywki jak zupa na chochelkę.. no ale przynajmniej widać od razu że nie będzie miała problemów w dorosłym życiu bo jak jej coś nie będzie pasować to lewy na korpus i prawy w szczękę i po problemie
:D..
Fajnie widzieć jak taki mały człowieczek ma tyle z ciebie.. teraz już wiem jak ja musiałem bardzo wkurzac rodziców
:D:D:D
Ale bym se wyjechał gdzieś na weekend…