RSS
 

The End of Part One…

22 kwi

 

Przeniosłem bloga do nowego systemu… i jakoś tak mi dziwnie… nie można dac swojego layoutu…

I jakoś tak obco mi się z nim zrobiło.. nie wygląda jak mój blog.. nie czuję już z nim związku… a że na Blog.pl nie da się już prowadzić w starej wersjii.. odchodzę…

A może to i lepiej?…

może za długo prowadziłem jednego bloga.. może powinienem założyć innego w momencie keidy życie zaczęło sie zmieniać.. oddzielić MNM-a nastolatka od dorosłego..

może kiedyś założe nowego…żeby pisac moze dla starej brygady… dla przypadkowych ludzi.. a może całkowicie dla siebie..

 

Jedno jest pewne.. tutaj już nic nie napiszę..

Wystarczy…

 

 
Komentarze są wyłączone

Napisane w kategorii MNM

 

If it hurts this much.. then it must be love…

23 lip

I’ve got another confession to make..

No jaja… właśnie dzwonił do mnie Wiernet – Waldemar…
Chwalił się, że gwoździa wbił w ścianę.. Jeezu.. jeśli tak mobilizująco działa zamąż….yyyy tzn wstąpienie w związek małżeński.. to co by się ze mną działo.. pewnie bym napisał jakiegoś poemata i został 4 wieszczem :D :D… no ale nie o tym..
W ostatniej notce pisałem, że się ksiądz żeni.. no i się ożenił.. ceremonia była piękna.. wesele było zajebiste.. żarcie masakra wóda zawsze zimna ciasto pycha.. Pawlak się zachowywał tak jak go pamiętam z czasów kiedy siedzieliśmy całą grupą u mnie w domu a na stole były jedynie chipsy krakowskie, słoik ogórków, orange z kersiura i wóda z mety.. ciągną do picia jajcarny..
Tomkowi się opierdol należy.. ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło..
Smieszne.. pisałem w listopadzie o problemach sercowych kumpla… mija pół roku i jest powtórka z historii.. ta sama dziewczyna ta sama historia tylko kosmetyczne zmiany.. no a przed ślubem wypadliśmy  w starej ekipie na rynek pożegnać waldka z zycia kawalerskiego ( w sumie to ja tez ju tak jakbym był żonaty no ale oficjalnie rzecz ujmującdalej kawaler :D :D:D:D:D )…fajnie było wypić i się pobawić jak za dawnych czasów..

A co tam u mnie?

No nic w sumie.. mature zdałem po sześciu latach bezskutecznej walki o znalezienie motywacji do ukończenia szkoły.. ale nagle mnie tchnęło i standardowo.. nie chodziłem do szkoły i praktycznie sie nie uczyłem… a jako jedyny z tego liceum zdałem.. po prostu miałem rację że nie liczy sie papier ale to co kto ma w głowie :) :)…

na studia nie wybieram się póki co, bo po pierwsze nie mam za co a po drugie nie mam za co :D … tzn kierunki które mnie interesują wymagają albo zasobnego portfela albo dużej ilości wolnego czasu.. a ja takowych nie mam możliwości…

Chociaż nie ukrywam ze fajnie było by iśc w stronę skautingu/ managerki/ trenerki  w piłce nożnej… ehh może kiedyś…

Drugiego kota mamy w domu… ma wdzięczne imie Bydlak… znany też pod ksywą Pytek ( z wiadomych zamiłowań Tomka do libacji i awantur po paru głębszych :D ).. oba imiona pasują bo niedość, że wielki  i nie usiedzi w miejscu to jeszcze sie rozbija i szuka zaczepki :D … bedna fiona bo naprawde nie ma przy nim życia.. no ale może sie jakoś dotrą..

Jula rośnie… i ona tez pracuje na ksywkę … w moim gronie zajomych jest znana pod pseudonimem Aparatka.. bo takie jaja jakie ona odstawia swoim zachowaniem.. mimiką.. i tekstami.. to nie słyszałem żeby jakieś dziecko tak dawało po jajach..
Charakter ma po mnie..  ( tzn. zamiłowanie do przytulania się i płaczu bez powodu ma po Kasi :D :D:D ) … i nie wiem czy się cieszyć z tego czy nie bo taki pyskacz.. i takie ma pomysły.. i tak ściemnia.. że ktoś kto nie przebywał ze mną w młodości nabierze się na jej zagrywki jak zupa na chochelkę.. no ale przynajmniej widać od razu że nie będzie miała problemów w dorosłym życiu bo jak jej coś nie będzie pasować to lewy na korpus i prawy w szczękę i po problemie :D :D..

Fajnie widzieć jak taki mały człowieczek ma tyle z ciebie.. teraz już wiem jak ja musiałem bardzo wkurzac rodziców :D :D:D:D

Ale bym se wyjechał gdzieś na weekend…

 
1 komentarz

Napisane w kategorii MNM

 

For a Pessimist I’m pretty Optimistic..

01 lis

…Coraz więcej ludzi w koło ma problemy z głową..
Patrzę.. i oczom nie wierzę..

No bo jak dwoje dorosłych ludzi, którzy wydawałoby się
znają się na wylot i na pozór są w miarę normalni.. nie potrafią się rozejść w
pokojowej atmosferze i raz po raz wymierzają  ciosy.. Tyle, że te ciosy nie sięgają drugiej
osoby ale osobę trzecią.. najmniej winną w całej sytuacji, dotykają osoby,
która nie powinna w ogóle znać szczegółów a jedynie dostawać jasną i czystą
sytuację „ rodzice się rozchodzą”.. Nie powinno tak być, ze dziecko jest
plątane pomiędzy kłócących się rodziców i przeciągane a to na jedną stronę a to
na drugą poprzez wyolbrzymione obelgi i 
szydzenie z drugiej strony konfliktu..

***

***
część mojej notki została zlikwidowana ze względu na dziwne zachowanie niektórych osób, po których nigdy bym się nie spodziewał, że są do tego zdolni…

Koniec roku zaskakuje mnie niesamowicie.. w koło dzieją
się rzeczy o których bym nie był w stanie pomyśleć nawet ( a wyobraźnie mam
naprawdę rozbudowaną i niejedną rozkminkę w życiu miałem taką, że ludzi
zastanawiali się czy przypadkiem nie jestem po grzybach albo zielonym )..

Jedno jest budujące.. że pomimo braku czasu dla siebie..
bo każdy ma swoje zajęcia.. to w kryzysowych sytuacjach Chochla squad ( 3 ruchaczos,
Asses on fire 142 czy jak to tam sie możemy nazwać ) jednoczy się i pokazuje że
jest ktoś w kim można znaleźć oparcie..

A w ogóle na koniec to wam powiem tyle, że ksiądz się
żeni.. to jest dopiero heca nie?…

 

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii MNM

 

I’m melting..

17 lip

No ja cierpiedole :D .. Aaaaleee gorąco..

Tomek z laską pojechał nad morze.. fajnie im.. pewnie teraz wylajtowany smaży dupe na słońcu a w koło tańczą cycate laski …albo grają w siatkówkę :D ..

Waldek też gdzieś dzisiaj wyjeżdża..

A mnie chyba ominą wakacje.. jak zawsze..

Julka za miesiąc kończy 3 lata.. jak ten czas zapierdziela..

Roztopiłem się…

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii MNM

 

Here’s a list of the things you said and I won’t get over it…

01 mar

Napiszę tą notkę jak tylko pozbieram wszystkie potrzebne mi do niej myśli.. Obiecuje ..

——————- Obiecana Notka———————–



Ehh.. Ciężki okres
przechodzę  w moim życiu..

Nie wiem jak to
nazwać.. bo depresja to to nie jest.. ale pochodna napewno.. zero chęci do
życia.. uśmiech pojawia się tylko na chwilę..jakoś tak ..chyba mi różowe
okulary spadły.. nie poznaję siebie..coraz więcej problemów kłopotów i ta droga
do poprawy sytuacji strasznie kręta i nieoświetlona..aż się człowiek boi na nią
wkroczyć.. i kurczowo się trzyma tego co los mu daje..

.. żeby nie
przedobrzyć w tych czasach..

Babcia umarła..
szybko ją wzięło tak samo jak i moją mamę.. i od tego momentu nie mogę się
wyzbierać z tych nieprzyjemnych wspomnień..  wszystko znowu się takie świeże stało..i znowu
serce ściśnięte..a wiadomo że jak człowiek smutny to sie do niego problemy same
kleją.. bo problemy lubią smutne oczy i podkówkę na buzi.. Potem tata w
szpitalu…i chociaż  operacja się udała
to i może będzie poprawa jego zdrowia.. to o poprawie zachowania ( i tym samym
zdjęcia ze mnie części stresów z jego życiem związanych ) mogę tylko pomarzyć..

A o kwestiach
pieniężnych nie będę nawet spominał bo pod tym względem polska mnie tak
wkurwia..i tak bardzo tęsknię za tym naszym poprzednim życiem .. że aż czasem
wytrzymać nie mogę.. A Jak już człowiek jest całkowicie dobity i dociśnięty do
podłogi  to auto tylko na to czeka zeby
się w odpowiednim momencie zepsuć..

Szczęście że
wczoraj jak jechaliśmy z Pytkiem do Pączura..to na światłach nikt nie stał.. bo
z niczego… tak z dupy.. Pękł mi przewód hamulcowy i no.. ani ja ani Tomek nie
potrafimy hamować siłą woli..  potem
jeszcze wizja  śmierci przez utonięcie w
Dłubni kiedy się okazało że i ręczny nie działa..( pierwszy raz się z
krawężnika wysokiego cieszyłem )..

 

Dochodzę do
jednego wniosku.. że jeśli się jakiś kłopot w życiu pojawia.. albo problem za
rogiem.. to brać go za rogi i jazda z nim.. bo jak się większą grupą zbiorą to
potem ciężko się z dołka wygramolić..

 

No ale trzeba
wierzyć że będzie lepiej..

 

Ps: Jakby ktoś
miał info o miejscu w przedszkolu to proszę dać mi znać

 

 

MNM

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii MNM

 

A Decade Under The Influence..

11 sty



 

No i o co tyle krzyku było..

O rany rany.. przygotowania.. kreacje.. wymyślnie przystrojone sale..  masa alkoholu.. fajerwerki..  kupa kasy wydana na parę godzin zabawy.. kasy
której po wytrzeźwieniu żałuje się.. bo można by zanią nieraz kupić coś
naprawde potrzebnego..

A ja w sylwestra byłem w pracy..  Bardzo ładny ryneczek mają w myślenicach..
nigdy bym nie pomyślał nawet się tam wybrać.. no ale teraz już pomyślę J .. i chyba jeszcze
więcej śrubokrętów chodzi po ulicach niż w Krakowie.. pewnie to ci co sie z KRK
wyprowadzili czując troche grosza i kupując sobie ziemię pod zabudowę w cichej
i spokojnej okolicy :D .. Praca jak każda inna.. ogólnie jak kogoś leje pałą to
myśle nie wiem o nowej pralce… o Księżnej Dianie.. a jeśli zbój jest
wyjątkowo agresywny to wyobrażam sobie ze bije te wszystkie osiedlowe mendy..

.. w ogóle to muszę się trzymac swoich postanowień noworocznych które mam
nadzieje pozwolą mi obrać lepszą drogę życia w tym smutnym jak pizda
mieście..  Wiecie co?.. Tak sobie myśl ę
że z postanowieniami noworocznymi jest tak samo jak z życzeniami przy
zdmuchiwaniu świeczek.. jak komuś powiesz co sobie życzyłeś/aś…to ni chuja
nic sie nie sprawdzi..

..Muszę się wam do czegoś przyznać.. przez to że tak troszke przytyłem..
( kurwa troszke… wyglądam jak smok Bazyli z ulicy sezamkowej ).. to i  spadła mi aktywność życiowa..a co za tym idzie..tak
się uspokoiłem jakby..  i  wczoraj sobie uświadomiłem oglądając DVD Blink
182.. że przecież tak dalej być nie może.. ja w środku dalej jestem tym takim
przychudawym chłopaczkiem w spranej czarnej koszulce od kitajców
bazarowych..  spodniach ¾ i trampałkach z
białymi skarpetkami.. tak chce żyć.. chce sie dalej wygłupiać.. dalej robić
sobie jaja z wszystkiego i wszystkich… jakos aktywnie spędzać czas.. przecież
To mi w duszy gra.. a nie siedzenie w domu 
przed telewizorem.. Kocham w piłke grać i pić piwko słuchając punk
rocka..  ale to wszystko przez te 2 lata
z tymi jebanymi w dupe zamulasami ze słupska – Gejowego dupska.. którzy za
szczyt  bycia szalonym uważali wieczorne
oglądanie procesu pączkowania kukurydzy kalifornijskiej.. wszystkiego sie
odechciewało przy nich..Jebane łajzy.. powinienem ich do sądu pozwać ze
odebrali mi chęć i przyjemność  robienia
rzeczy które dla mnie były jak tlen ..niezbędne do zycia..

Stanowcze Bastaaa Madafaka.. Kupuje hurtem koszulek u Ping-Pongów i
wracam do dawnego siebie.. do siebie którego tak bardzo Kocham ..

Obstawiam ze to jest wielkopomna chwila.. coś na wzór tej kiedy po pijaku
wywaliłem wszystkie popowe piosenki .. ( ale waldek ze mnie lał potem :D :D )..
Dzisiaj wywalam tego smutnego Maćka..

 

A Idź w pizdu ty Maćku smutny.. na wzór Pytka piszę…

 

MNM® TM RETURN

 

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii MNM

 

From Under The Cork Tree..

01 lis



Znicze.. kwiaty..
sprzątanie grobów z opadłych liści..Chwila zadumy nad grobem bliskiej osoby..
czasem zapalona świeczka w oknie na znak pamięci o kimś kto umarł bardzo
daleko.. w przypływie ciepłych emocji.. a może troche z żalu i współczucia
odrobina czułości i troski o zapomniany grób o który już nie ma kto dbać..albo
o którym wszyscy zapomnieli..kilka minut modlitwy podczas której nadchodzi
moment refleksji na temat śmierci..chwila w której ktoś odsłania nam okno i
widzimy że jedziemy w pociągu który nie ma końcowej stacji.. za to każdy ma
swój bilet z określonym miejscem wysiadki..z tym że nikt nie wie ile tej drogi
przed nim pozostało.. i tak sobie stoi zmarznięty człowiek… i robi szybki
rachunek sumienia..patrzy na tych którzy stoją koło niego..i boi się że oni
odejdą przed nim.. że bedzie za nimi tęsknił.. chciałby ich tak mocno przytulić
i powiedzieć kocham was..wyłania się dobro…

..Niestety tylko na
moment.. bo człowiek z założenia wcale nie jest dobry i uczciwy.. jest słaby
mentalnie i w każdym monecie gotowy do zadania bólu i cierpienia innej osobie..
gdyby tak było to nie potrzebowałby Noworocznych postanowień których i tak nie
dotrzymuje przed odznaczeniem 7 dnia w nowym kalendarzu.. nie potrzebowałby
Święta zmarłych żeby zadbać o grób bliskiej osoby i znaleźć chwilę żeby zrobić
mały rekonesans swoich uczynków czy świąt bożego narodzenia żeby okazać akt
miłosierdzia dając strawę głodnej osobie albo uraczyć znajomych miłym słowem i
uśmiechem..nie potrzebowałby dnia kobiet żeby być miłym dla żony i jej jeden
dzień nie lać po gębie będąc jednocześnie pod wpływem alkoholu..nie
potrzebowałby dnia dziecka żeby spędzić z nim troche czasu.. ani urodzin ani
imienin żeby sprawić komuś miłą niespodziankę dając czy to kwiatka czy jakiś
upominek…

..No ale człowiek
potrzebuje tych wszystkich  dni.. żeby
przypomnieć sobie że w środku gdzieś tam gdzie przez cały rok nikt nie dociera..tli
się światełko dobroci … potrzebuje tych dni zeby wypełnić to minimum
potrzebne do podtrzymania tego małego ognika.. potrzebuje takich dni do tego
żeby pamiętać że trzeba czasem być miłym trzeźwym uprzejmym..te dni uruchamiają
u człowieka  mózg który przez reszte
czasu jest używany w małym stopniu..albo wcale..

i nie mówię tego o
moich przyjaciołach..którzy są takim wyjątkiem potwierdzającym regułę..

Mówię o przeważającej
części tej  masy ludzkiej która tylko z
jakiejś okazji jest zdolna do takich odruchów..dziwnie nazwanych ludzkimi..chociaż
tak ludzkości obcych..

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii MNM

 

Bullet In A Bible..

02 cze

 

Noo.. witam ponownie J .. odzwyczaiłem się korzystać z komputera.. kiedyś potrafiłem spędzić godzin 7 gadając z Kają.. czy wieczorem siedzieć do 2 w nocy rozkminiając z Pytkiem jak to będzie jak kupimy po 8 piw na łebka i wypijemy.. albo cos bardziej ambitnego… tzn. o której wybierzemy się na Los Działkos Grande i jaki weźmiemy ze soba sprzęt wiertniczo – gryząco – łamiąco – tnący w celu wydymania jak największej ilości dziadków w sąsiedztwie na jak największą ilość warzyw i owoców .. potrafiłem pisać 15 notek.. o mniej lub bardziej głębokim tonie i wydźwięku..  teraz piszę jedną w miesiącu jak dobrze pójdzie i nie mogę zarazem powiedzieć jakobym poszedł w jakość bo ciężko mi przychodzi sklecenie tych wszystkich wątków które mam w głowie i o których chciałbym napisać w kilka konkretnych zdań które chciałbym wam zostawić tutaj do przeczytania i zastanowienia się nad nimi.. A na GG można mnie zobaczyć jedynie wtedy kiedy zmieniam opis z jednego na drugi bo będąc u kogoś innego zauważam że mój opis już jest albo przestarzały albo okoliczności w których go zostawiłem się zmieniły.. Nie ukrywam czasem głupio się czuję że już nie umiem siąść i nawijać bo ktoś próbuje ze mną pogadać a ja po 2 zdaniach piszę że znikam.. nie wiem może to przez  ten niewygodny taboret na którym mnie boli dupa po 5 minutach siedzenia.. a może to przez te wyskakujące klawisze z naszego laptopa które do stanu euforii ( skaczą to pewnie się cieszą ) doprowadziła Julka..

U mnie ogólnie spoko.. wkurza mnie tylko to że przez tą pierdoloną zielona wyspę stałem się strasznie wygodny i leniwy do granic możliwości.. Bo może i bym sobie poćwiczył.. porobił pompki jakies skłony czy poskakał na skakance.. ale na samą myśl o męczeniu się już mi się nie chce.. chciałbym bardzo sobie pograć w piłkę…ale nie tak pokopać na bramkę we 2 czy 3.. ale takie osiedlowe mecze jak kiedyś albo jakiś większy na AWF-ie.. bo  z tego co pamiętam to w odległych czasach ( wtedy kiedy jeszcze mój brzuch nie wylewał się zza paska od spodni i kiedy nie miałem cycków rozmiaru  B ) lubiłem.. Ba nawet w chuj dobrze potrafiłem sobie pograć w piłkę.. a po ostatnim wypadzie z Pawlakiem na boisko.. i kilku strzałach na bramkę po których rozbolała mnie noga stwierdziłem ze dalsze kopanie spowoduje u mnie atak nagłej zapaści nerwowej i konieczność Brania Deprimu w celu pozbierania się do kupy.. i co z tego ze mam chęć pogrania… kiedy w wolne zamiast wyjśc na Boisko wolę się wywalić na kanape z Piwem ( a najlepiej kilkoma ) i pooglądać Sport w TV :D .. a i z tym wolnym ciężko jest bo jak nie w pracy to z Julą a z nią nie da się bardzo pograć… chociaż może gdyby Np. Kaśka Pawlaka z nią pohasała to my moglibyśmy podszlifować swoją formę.. a pasowałoby bo nie mogę już zdzierżyć że ta ciota Loko się ze mnie nabija ( ten śturmok którego się robiło na boisku jak chciało :D )..  no i dobrze by było schudnąć do Święta Zmarłych.. i bynajmniej nie dlatego że się wybieram do futerału..

…Pamiętacie jak w 2005 roku rozpływałem się tutaj na temat naszej ( tzn. mojej i Rickena ) morderczej wyprawie do Katowic na koncert Green Day? Oj na pewno pamiętacie bo każdemu o tym smęcę ale nie dziwcie się .. bo ten koncert był dla mnie ( nie wiem jak dla Pytka ) jak spełnienie największych marzeń.. 4 metry od zespołu do którego na co dzień można by rzec modliliśmy się z Tomkiem słuchając ich piosenek do znudzenia i ucząc się ich na pamięć..no tego się nie da opisać.. Ale wracając do mojej wypowiedzi.. pasowałoby schudnąć.. gdyż Ten sam Green Day w listopadzie będzie w Monachium dawał koncert.. i Planujemy z Rickenem się tam wybrać zapętlając jakoby naszą Punk Rockową Młodość ( która u mnie przeszła w punk rockową starość :D )..  Już nawet boję się wyobrazić gdzie my zajedziemy tym jego autem i przez jakie miasta europy będziemy się tułać zanim trafimy do Monachium na koncert :D … Dlatego tez  muszę schudnąć i to zajebiście.. żeby zredukować obciążenie auta a co za tym idzie zmniejszyć spalanie :D może ma ktoś z was jakiś cudowny system motywacyjny który skłoni mnie do wysiłku i pospiechu za którym tak ostatnio nie przepadam :D ..

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii MNM

 

Now I’m Writing just to let you know I’m still alive..

08 mar

No cześc..

Czas to pojęcie względne… tam narzekałem na jego nadmiar…nudę.. i wszechogólne uśpienie.. tutaj… nawet sie nie  obejrzałem a z walentynek zrobił się dzień kobiet..tak jakby 8 marca był kolejnym dniem po 14 lutego.. eehh ale nie narzekam.. przynajmniej docenia się wolne chwile..docenia się chwile które moge spędzić z Julką z Kają.. momenty w których zawsze czy to Pawlak czy do Waldek zawsze albo zaglądną albo coś zaproponują jak ja zapomnę.. nawet kurczak chociaż mieszka w wypizdowie wielkim fatyguje sie specjalnie na osiedle..o pączku nie wspomnę :) .. dobrze ze jest ktoś dla kogo jest się waznym i nie jestem jedynie zakurzonym gratem w koncie pokoju który od czasu do czasu pasowało by przeglądnąc żeby sie nikt nie pluł że  sie nie szanuje wspomnień i tego co było.. chociaz i dla niektórych pewnie takim balastem własnie jestem.. ale to nic..

Zmieniłem się wiem.. kazdy sie zmienia.. ale podstawy są od zawsze te same bo pomimo tego ze zrobiłem się bardziej odpowiedzialny może lekko rozważniejszy to i tak dalej lubię się spić i posiedziec na rynku.. wydaje mi się że nie zmieniłem sie na gorsze.. zmieniłem jedynie niektóre zachowania..

Szkoda mi tylko tej chorągwii.. która lata tam gdzie wiatr zawieje.. bo co się z nią stanie gdy wiatr umilknie..

 
1 komentarz

Napisane w kategorii MNM

 

New year’s confesions..

31 gru

No cholera.. o co chodzi?  Dlaczego to tak zawsze jest?.. Wyjeżdżaliśmy.. w Polsce KRYZYYYYYYYYYYSSS był jak cholera.. teraz mamy wrócić..i znowu jakiś kryzys.. Ale trzeba spojrzeć trzeźwo na sytuacje że w Polsce..naszym kochanym kraju.. kryzys ciągnie się od 1989 roku.. bo wczesniej można było na system zwalić winę.. wiecznie nie ma pracy pieniędzy na inwestycje a jak już ktoś znajdzie pieniądze na inwestycje to je ukradnie i tyle go było widać.. a płace od zawsze były do dupy..więc nawet nie reaguje na te wszystkie bojaźliwe krzyki w telewizji że „O jak to będzie źle”…

No ale nie przyszedłem tutaj pisac o załamaniu gospodarki bo w dupie to mam tak samo jak i przechwałki ludzi ile to oni nie  zarabiają i jakich kokosów nie mają O jeju jeju.. po co się tak podniecac jak i tak ani grosza z tego nie powącham..AAA dupa tam.. Mieszane mam uczucia na temat powrotu bo z jednej strony już :
 
- Dość mam tej całej Emigracji ( zwał to jak zwał ) bo nie czuje się tutaj dobrze.. drażnią mnie wszędobylscy fałszywi zakłamani pazerni ludzie którzy nie powiedzą  jak załatwić sobie karte lojalnościowa do supermakretu  jeśli im nie zapłacisz 10 euro .. a o podwiezieniu gdziekolwiek  nie wspomnę.. na koniec miesiąca dostaniesz rachunek za benzyne.. nie wspominając już o tym co mnie najbardziej drażni już od 10 lat ponad czyli czyli o Polaczkach którzy nauczyli się 2 słów po angielsku ( z akcentem ZSRR )  i używają ich co najmniej tak często jak ja mówię „ Kurwa” „Chuj” i „Dupa” itd.. i wszędzie leci musze naprawić ten Fuck Sake showerek bo już mi od dwóch dejsów fuzy wybija…no kurwa jego mać.. kupić takim słownik niech się poduczą składać zdania..  no ale sam świata nie zmienie.. – Tęskni mi się za wypadami na rynek piwo albo głupie szlajamacha do M1 z nudów

Za jakąs imprezą raz na jakiś czas.. za zwyczajną wydawałoby się szczerą normalną rozmową.. za odrobiną życzliwości i usmiechu od kogoś innego niż Kajut.. Za partyjką w Wormsy DSJ albo nocką przy PES-ie i flaszce wódki ..Dość kiszenia się we własnym sosie podczas gdy tam przyjaciele są szczęśliwi.. A młodośc ucieka.. a tutaj nie ma nawet z kim Julki zostawić żeby iść na kawę posiedzieć i potrzymać się w przytulnym miejscu za ręce patrząc w oczy..  i związek chociaż się tego bardzo nie chce cierpi na tym mimo woli bo inaczej być nie może..

Ale z drugiej strony już dostaje rozwolnienia z nerwów i obgryzam paznokcie głębiej niż zazwyczaj gdy słysze z każdej strony różnorakie wersje ze albo Kraków spłonie i nie będzie gdzie pracować ( chociaz to troche nielogiczne bo wtedy to do gruzu zbierania będą potrzebować ) że kryzys tak zacisnął pętle na szyji Polsce ze aż Kaczory zamiast kwakać i mlaskać piszczą pod kołdrą –Leszek z bazyliszkiem a Jarex z mamą i kotem..

Podsumowując moje za i przeciw wychodze z założenia że.. bilans musi wyjśc na zero  jak zawsze.. i będzie co będzie..
 
Nawet nie napisałem żadnych Zyczeń na święta..nie wiem dlaczego nie mogłem się jakoś przełamać.. bo w sumie tutaj świąt się jakoś tak nie odczuwa.. a najlepsze święta były pierwsze..kiedy byliśmy sami z kasią..wystawieni przez niby znajomych.. i to były paradoksalnie najcieplejsze święta.. bo nic nie było udawane.. nikt z nikim na siłe nie musiał siedzieć bo nie wypada się wczesniej zebrać do łóżka itp. Itd.. Bałem się że ojciec mój spędzi wiligie i święta sam.. bo do ostatniej chwili jakoś tak nikt nie wykazywał chęci żeby go zaprosić..I tak mi się nagle smutno zrobiło bo z jednej strony jak co roku dopada mnie widmo zmarłej Matki.. a w tym roku jeszcze samotny ojciec który pomimo tego ze Moja Mama Ś.P zrobiła dużo mu krzywdy a na końcu go zostawiła dla jakiejś łachudry.. Nigdy nie przestał jej kochać.. i przykro mi się zrobiło bo gdzies tam głęboko to bardzo dobry człowiek jest.. z tym że to jest bardzo głęboko.. i na zewnątrz wychodzi niewiele.. chociaż nie widziałem go spory czas i może choroba go nauczyła pokory do ludzi i szacunku do życia.. nie wiem powiem jak się z nim spotkam jakoś częściej.. I po raz kolejny wyszło że z rodziną to najlepiej wychodzi się na zdjęciu.. a spotykać się z nimi wystarczy.. przelotem w sklepie a najlepiej w ogóle nie widywać.. bo niby powinni oni być najbliźsi i najbardziej pomocni.. a bardzo często są głównymi przeszkadzaczami w zyciu..

Chciałbym wam życzyć aby ten nowy rok przyniósł .. troche oklepane..ale zmiany na lepsze.. żebyście mogli powiedzieć ze „ No ten chuj MNM przyjechał i od razu jakoś milej i weselej :D „ Hehe a tak poważnie to..sami powinniście wiedzieć czego oczekujecie od nadchodzącego roku.. ja wiem.. ale nie powiem bo się nie spełni :D więc.. Do zobaczenia w nowym roku

( Dodano wieczorem ):

Jako że Kajut błędnie odczytał fragment mojej notki ( byc może nie tylko ona ) chciałem wytłumaczyć.. ze odnośnie świąt mojego ojca…jest napisane że się Bałem iż będzie je spedzał sam.. a nie że spędził… a Święta spędził oczywicie jak rok temu z Rodzicami Kaji.. za co im jestem bardzo wdzięczny :) ..

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii MNM

 

Is the song better if it really happend to you..

21 wrz

Wspomnienia.. Zbawienie dla smutnej stesknionej duszy.. Mamy przed sobą zdjęcia urywki filmów z czasów które sa dla nas w jakiś sposób ważne.. Pamietamy lepiej lub gorzej co kto powiedział jaki gest zrobił.. czasem ubarwiamy z czasem dodając kolejno gesty słowa zachowania o których i tak nikt nie powie że sa nieprawdziwe bo po takim czasie nikt już nie pamięta czy tak naprawde jest.. i tak 100 razy powtarzane kłamstewko staje sie prawdą w naszej zawodnej pamięci..
..jednej rzeczy nie da się tylko przykłamać.. i tylko to pozostaje zawsze takie samo…Zapach tego dnia który ma dla nas jakiekolwiek znaczenie… i tak..inaczej pachnie moja perfekcyjna zimowa niedziela której ojciec z matką o dziwo byli trzeźwi i roznosił się w domu zapach gotowanej kiełbasy zwyczajnej na śniadanie pomieszany z wonią parzonej po turecku kawy..i te malowane szronem mozaiki na szybie w oknie które co roku ojciec uszczelniał a i tak wiało.. inaczej tez pachnie wakacyjny poranek z piękną pogodą i RMF MAXXX w tle w oczekiwaniu na Pytka z Pawlakiem.. czy to w celu pogrania w piłkę na naszym ukochanym betonowym boisku z kilkunastoma dziurkami średnicy 2 centymetrów na których Mumiak niewiadomo jakitlm cudem i tylko jemu znanym sposobem  zawsze dał radę się wyjebać.. tej umiejętności nikt mu wprawdzie nie zazdrościł ale tez nikt jej nie posiadał..
Inaczej pachniał zimowy wieczór kiedy szczeniacko zakochany maciek włóczył sie z Anetą po osiedlu patrząc żeby nie wdepnąć w gówno które walnęła Leda 2 okrążenia w koło bloku temu.. a z nosa wisiały gile które pod wpływem temperatury zmieniły się w sople.. I inaczej pachniał zimowy wieczór kiedy już dojrzale zakochany Maciek czekał na tramwaj do domu zaraz po tym kiedy wsadził Kajutkę do busa mówiąc jej po raz drugi w zyciu ze ją Kocha.. A 30-sto stopniowy mróz sprawiał ze Świstak wygladał jak trzeci fistaszek.. Inaczej pachniało Portlaoise o 7 rano kiedy szedłem do roboty przed świetami Bożego Narodzenia  i myślałem co będę gotować na nasza pierwsza wspólna wigilię… A inaczej kiedy wracałem o 6 rano ze szpitala nie do konca przytomny z braku snu i nie do końca świadomy ojcostwa..
Wystarczy ze jakaś  koza przejdzie obok mnie z kubkiem kawy który zapachnie tak jak te wszystkie kubki kawy które wypilismy z Pawlakiem u niego w domu i już mam przy sobie i Pawlaka i wszystkie wspomnienia..
Nie potrzeba wiele żebym przypomniał sobie ten tysiąc popołudni u Waldka kiedy to jedliśmy obiad i oglądaliśmy skróty meczów na przemian z Mtv… Waldek nigdy nie dojadał marchewki z rosołu za to mięso jadł za trzech.. I setki super momentów u tomka..i chociaż nie chcę to musze napisać że Wspomnienia wspólnych momentów z tomkiem dopadają mnie najczęściej bo i Zapach piwa z nim mi się kojarzy :D :D:D..

Do dziś pamiętam zapach Mieszkania mojej mamy kiedy była w szpitalu.. I kiedy wracałem do domu na stoki z rozpoznania zwłok.. Dzień pogrzebu na szczęście miał niepowtarzalny zapach więc smutne chwile dopadają mnie niezwykle rzadko bo i niezwykle rzadko czuję ten zapach..

Bogu dziękować za to ze mam działający poprawnie nos bo jak sobie pomyśle że tyle wspomnień mogłoby być zniekształconych przez moją zawodną momentami pamięć…

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii MNM

 
 
  • RSS